Jak pięknie być sobą…
środa Listopad 22nd 2017

So Energetic Natural Radiance Foundation, Miss Sporty

Szukałam ostatnio na szybko podkładu rozświetlającego i znalazłam bardzo pozytywnie przyciągający Miss Sporty So Energetic Natural Radiance Foundation, kolor 02. Powiem szczerze ze do jego zakupu skusiło mnie opakowanie i niska cena.

Wg. producenta:

Podkład So Energetic: wzbogacony w kompleks Actiberry – unikalny truskawkowy ekstrakt, bogaty w antyoksydanty, pomaga w redukcji podrażnienia skóry i chroni przed szkodliwym działaniem otoczenia. Koktajl witamin A, C i E pomaga w wygładzeniu i nawilżeniu skóry. Delikatne perełki pomagają w uzyskaniu naturalnego blasku skóry .

Wg mnie:

Niestety nie mogę powiedzieć że zakupy uważam za udane. Nie wiem czy w opisie powyżej mogę znaleźć chociaż jedna  zgodną informacje. Podkład Miss Sporty So Energetic Natural Radiance Foundation okazał się kompletna klapa, nie był wart nawet tych 12  zł które za niego zapłaciłam, nie raz miałam tańsze podkłady do których ten się nie umywał. Szczerze mówiąc to nie wiem nawet od której wady zacząć… producent informuje, że pomaga w wygładzeniu i redukuje ewentualne podrażnienia, na moje oko powinien poinformować raczej ze uwydatnia każde niedoskonałości cery nawet te które są słabo widoczne przy braku makijażu, podkreśla także bruzdy ,wyglądałam o dużo starzej bo bruzdy tak zwane ,,śmieszki ” wyglądały jak zmarszczki (często robią się takie bruzdy też gdy nałożymy o wiele za dużo podkładu, ale w tym przypadku to nie to, bo nałożyłam go umiarkowanie). Tworzy na twarzy plamy ,wyglądałam jakbym nałożyła ten puder przez siatkę z dużymi oczkami i albo przedawkowała nierówno nałożony samoopalacz, cera wyglądała nieświeżo, jak bym dopiero co zeszła z pola . Nie przystosowuje się do skóry…tak jak by się w nią nie wchłaniał . Nie jest to podkład kryjący dlatego też krycia od niego nie oczekiwałam. Podkład jest nie trwały ( ale nie wiem czy w tym przypadku to zaleta czy wada ;P ) utrzymuje się na twarzy ok 2-3 godziny. Przed użyciem trzeba nim mocno wstrząsnąć ponieważ się rozwarstwia. Konsystencję ma lekką i ogólnie nakłada się przyjemnie, zapach też mi się podobał…to jedyne plusy. Próbowałam go kilka razy za każdym razem ten sam efekt. Nie polecam tego podkładu nikomu . Mój właśnie ląduje w koszu na śmieci. Czy kupiłabym go jeszcze raz?

Absolutnie NIE

Oceniam: 1/10

 

POMIDOR VS OGÓREK

Hej, nigdy nie wiem jak zacząć wstęp do notki…więc napisze Wam,że od kiedy na studiach na wykładzie z chemii roślin przerabiałam temat o warzywach, w mojej rodzinie śmieją się ze mnie , że jestem stuknięta…w sumie po części mają rację  ja lubię czasami być inna niż wszyscy ;) ale zaraz Wam napisze o co dokładnie tu chodzi…Każdy z Was pewnie jada sałatkę warzywną, szczególnie teraz ,jest to częsty dodatek do grilla. Ogórek, pomidor, sałata, jakiś  dressing i inne warzywka, większość z nas właśnie lubi takie sałatki, ja też…  pod jednych warunkiem, że znajduje się w niej albo ogórek albo pomidor, i to nie dlatego , że nie lubię jeść tych warzyw połączonych ze sobą, absolutnie zarówno ogórki, jak i pomidory są smaczne i zdrowe … oddzielnie…i to właśnie każdemu wydaje się dziwne,połączenie ich ze sobą jest dla nas nie korzystne, nie mówię że szkodliwe, w połączeniu ze sobą tracą wiele na wartości, dlatego wolę je jeść oddzielnie.
Ogórek zawiera askorbinazę, Substancję o specyficznym działaniu mianowicie enzym ten wypłukuje witaminę C i to dość skutecznie bo jedna łyżeczka soku ze świeżego ogórka jest wstanie utlenić witaminę C z ok 2 litów soku z pomidora. Oczywiście jeżeli chodzi o inne warzywa to ogórek działa na nie tak samo jak na pomidora tylko , że akurat to połączenie jest nam najbardziej bliskie.
Witamina C  jest ważnym składnikiem dla naszego organizmu także jako składnik który pomaga nam w zachowaniu urody . Dzięki działaniu antyoksydacyjnemu znalazła miejsce w kosmetyce. Innym słowem mówiąc przeciwdziała uszkadzaniu komórek, które są zawarte w naszej skórze bo chroni ją przed działaniem wolnych rodników- chroni przed działaniem wolnych rodników.Nie pisałam Wam jeszcze ale studiowałam kosmetologię dlatego tak ważny jest dla mnie ten aspekt kosmetyczny.

I co wybrać pomidor czy ogórek? Gdybym ja miała wybierać pomiędzy pomidorem a ogórkiem wybrałabym pomidora, bo chociaż lubię je tak samo to ogórek zawiera bardzo mało składników mineralnych, a pomidor zawiera dwie bardzo ważne dla organizmu witaminy C i E  (witamina E jest nazywana witaminą młodości). Dlatego moje ogórki znajdą miejsce tylko na mojej twarzy jako warzywko które rozjaśni mi cienie pod oczami ;)
Mam nadzieję , że Wy nie uważacie tak jak moja rodzinka , że jestem stuknięta w tym temacie…a może któraś z Was ma podobną obsesję co ja?  :lol:

Różowa zawierucha…czyli Bourjois, Rose Exclusif

Witam, odkryłam ostatnio bardzo ciekawy błyszczyk i będzie on bohaterem mojego dzisiejszego posta ;) Nigdy nie miałam przekonania do błyszczyków zmieniających kolor… to ten jest inny i zaraz Wam napisze dlaczego :)

Błyszczyk ma transparentną formułę, która wzbogacona jest w inteligentne pigmenty. Po aplikacji Rose Exclusif po kilku sekundach nasze usta przybierają indywidualny dla każdej z nas odcień różu. Dzieje się tak ponieważ pigmenty Rose Exclusiv reagują z pH naszych ust , które jest inne u każdej kobiety dlatego kolor błyszczyka jest indywidualny dla każdej z nas Możemy stwierdzić że jest to nasz osobisty odcień różu.

Stopniowanie odcienia: od pastelowego delikatnego różu po mocny róż fuksji

Zawiera pochodne witaminy C i E dlatego nawilża nasze usta, podobno nawet do 8 godzin.

Opakowanie: perłowo-szare tło z różowymi napisami i zakrętką ukazującą gradient różu zmieniającego się tak jak odcień różu na ustach.

Cena. ok 40 zł

Według mnie :

Używając tego błyszczyka naprawdę możemy poczuć się jakby kolor został stworzony specjalnie dla nas.  Żeby to potwierdzić ( chociażby dla samej siebie … bo przyznam, że trochę w to nie wierzyłam) poprosiłam koleżankę aby pomalowała nim usta, i faktycznie jej odcień różu sporo różnił się od mojego. Uważam, że jest on doskonałą propozycją dla kobiet , które nie mają pewności jakie kolory są odpowiednie dla ich typu urody. Błyszczyk się nie klei, dlatego nie skleja niekomfortowo ust. Aplikujemy go pędzelkiem więc aplikacja jest wygodna i nie brudzi palców jak to bywa przy błyszczykach w słoiczku, gdy nie mamy przy sobie pędzelka do ust. Niestety błyszczyk ten nie należy do najtrwalszych. Cena moim zdaniem , niestety  też  jest zbyt wysoka.

Czy kupiłabym go jeszcze raz?

Raczej tak
Mój błyszczyk kupiłam w internetowym sklepie www.asos.com. Niestety ceny w tym sklepie przedstawione są wfunach ale plusem jest to , że wysyłka jest darmowa bez względu na to gdzie wysyłany jest towar.

Oceniam: 8/10

ODCIENIE NASZEGO RÓŻU (MOJE USTA FOTO U GÓRY)

PKO konto za zero ;/

Hej, chciałbym się z Wami podzielić a właściwie też przestrzec (zanim popełnicie taką głupotę jak ja) przed ,,Kontem PKO za zero”.

Jakiś miesiąc temu byłam w banku PKO z moim chłopakiem…tak dla towarzystwa bo miał coś załatwić. Gdy on był przy okienku, ja grzecznie sobie stałam…aż nie zawołała mnie pani z okienka obok ,pytając się mnie po cichutku czy mam  konto osobiste, akurat tak się złożyło , że zamknęłam swoje darmowe konto studenckie ( miałam je w ,,Pekao z żubrem”, jak ja to nazywam) przed wyjazdem do Anglii,ponieważ miałam tam zostać na dłuższy okres czasu ale plany się pozmieniały i wróciłam do Polski…ale wracając do tematu, odpowiedziałam kobietce , że nie mam konta, wtedy ta pani (oczywiście po cichutku, jak by się bała ,że ktoś usłyszy , że nie mam konta i zgarnie mi ją z przed nosa i…prowizja przepadnie hehe) zaproponowała mi konto za zero… zaczęła wymieniać wszystkie korzyści związane z prowadzeniem tego konta…czyli dowiedziałam się , że jest:

  • 0 zł za prowadzenie konta
  • 0 zł za kartę debetową
  • 0 zł za krajowe przelewy internetowe
  • 0 zł  za realizację zleceń stałych
  • 0 zł za wypłaty z bankomatów PKO Banku Polskiego oraz BZ WBK

Czyli same zera..no to jak tyle tych zer to czemu nie, w sumie przydałoby mi się konto, jestem bezrobotna ,czasami pracuje na umowę zlecenie ale rzadko się to zdarza …to fajnie, że jest darmowe…ba dowiedziałam się jeszcze , że  dostanę 10 % premii za rachunki telefoniczne…czyli konto zapowiadało się dość obiecująco.  Zaczęłam więc wypytywać babkę z okienka czy na pewno nie ma żadnych ukrytych opłat, żadnych minimalnych i regularnych wpływów bo niestety na razie nie pracuję i pewnie nie będę przez dłuższy okres czasu, stwierdziła , że nie…jest wszystko tak jak powiedziała mi wcześniej…no to co, oczywiście , że biorę. Babka dala mi do podpisania pisaną małym druczkiem umowę, to znaczy zaznaczyła ptaszkami gdzie mam podpisać, i nie wiem czy Wy też tak macie, że podpisujecie tam gdzie te ,,ptaszki” na szybko nie czytając ? Ja tak zrobiłam…jestem osobą ufną…może w tych czasach to wielki błąd ale zawsze na starcie daję każdej osobie 100 % zaufania a decyzja czy te 100% utrzyma należy do niej.  Tym bardziej , że bank wydawał mi się instytucją do której należy mieć zaufanie, chyba dlatego podpisałam nie czytając. No i po podpisaniu tej umowy , ta przemiła pani zaczęła mi tłumaczyć, że to konto tak jak mówiła jest za zero , owszem ale…tylko wtedy gdy : mamy systematyczne wpływy  min. 1500 zł, inaczej opłata za konto wynosi 6.90zł miesięcznie… mieszkam w takim regionie , że tu jak ktoś zarabia minimalną krajową czyli 1200 zł do ręki to jest zadowolony,czyli skąd miałabym jej wziąć 1500 zł? Nawet gdybym pracowała to niestety takich wpływów by nie było..wiecie co na to odpowiedziała…że np. będę pożyczała od rodziców i wpłacała a później bez problemu wypłacę i im oddam…no chyba to jakiś żart! Karta debetowa też oczywiście nie jest taka ,,za zero” to znaczy jest ale tylko wtedy gdy dokonam transakcji bezgotówkowych tą kartą debetową na kwotę min. 250 zł  rozliczonych w okresie, za który pobierana jest miesięczna opłata za kartę w przeciwnym razie będę płacić za nią 2,90 zł miesięcznie…tak więc gdy zera zaczęły znikać…a opłata za moje konto wynosiła już ok 10 zł , mój entuzjazm założenia konta za zero też zaczął znikać. Szczerze to poczułam się przez tą panią oszukana…oczywiście  to też mój błąd bo to ja podpisałam umowę bez przeczytania jej. Tak więc poprosiłam panią aby anulowała tą umowę, przedstawiając jej moje argumenty…odmówiła mi. Stwierdziła , że mogę zamknąć konto dopiero po miesiącu, i  zapewniła , że zamknięcie będzie darmowe tylko muszę to zrobić u niej …wcześniej zapewniała mnie też , że nie muszę mieć żadnych minimalnych wpływów i , że konto jest za zero tak więc nie miałam już do niej zaufania. No to zawiedziona wyszłam z banku i wróciłam po miesiącu , czyli kilka dni temu aby za darmo zamknąć konto , po długim oczekiwaniu w kolejce podeszłam do tej samej kobiety, przypomniałam jej  moją sytuację, chociaż nie musiałam tego robić bo pani dobrze mnie pamiętała. Poprosiła mnie o wszystkie karty i piny , które przyszły mi pocztą ( z nadzieją , że ich nie będę miała) bo bez nich konta zamknąć nie było można, ale ja miałam wszystko. Oświadczyła , że jednak się pomyliła i zamknięcie nie jest darmowe i naliczyła mi opłatę chyba 40 zł  (o ile dobrze pamiętam, bo byłam już bardzo zdenerwowana) za przedwczesne zamknięcie konta, wtedy już nie wytrzymałam i nakrzyczałam na nią, wygarnęłam wszystko co myślę… po dłuższej dyskusji ta ,, miła pani”   kwotę , którą miałam zapłacić za zamknięcie konta , wyciągnęła ze swojego portfela i z miną, której nie chcielibyście widzieć ,zapłaciła za mnie i odesłała mnie do innego okienka abym tam dokończyła zamknięcie mojego ,,konta za zero”.

Mam nadzieję , że nigdy nie przytrafiła i nie przytrafi  Wam się podobna historyjka do mojej … i obiecuję Wam tu , że od dziś będę czytać każdą umowę…


Nadejście wiosny :)

TAK! TAK! TAK! Nareszcie możemy poczuć ciepłe promyczki na naszej skórze…na pewno wszyscy nie mogliśmy się tego doczekać, szczególnie ,że zima zafundowała nam tak dłuuugie spotkanie. We mnie wiosna pobudziła już energię i  witalność, cieszę się bardzo że w końcu mogę pozbyć się  kurtki i szala zakrywającego pół twarzy ;)…niestety,  jest jedno ale… promyki słoneczne uwidaczniają szary koloryt naszych cer do czego przyczyniła się nasza ukochana zima, grubsza jest też warstwa naszego naskórka…wszystko dlatego , że zimą nasza dieta była uboższa w witaminy ale i przez skoki temperatur które w tym roku nas wyjątkowo męczyły.

Warto byłoby zadbać o to aby pozbyć się tej pierwszej , zrogowaciałej warstwy naskórka, bo to ona właśnie nadaje naszej skórze tego ziemistego wyglądu i to właśnie jej możemy podziękować za zaskórniaki pojawiające się na naszych twarzach. A jak możemy się pozbyć tego zrogowaciałego naskórka?Czas na peeling :) oczywiście nie chodzi mi o inwazyjne peelingi u kosmetyczki… kwasy czy mikrodermabrazję ,bo nasilające się UV nie jest tego dobrym sprzymierzeńcem ale o peeling ,który możemy zrobić sobie dwa razy w tygodniu w domku, ja kupiłam sobie gruboziarnisty peeling firmy Perfecta. Dzięki takim peelingom nasza skóra będzie świeża i o wiele szybciej będzie wchłaniała składniki aktywne które jej podamy. Oczywiście na złuszczaniu nie poprzestajemy ;)  dobrze byłoby poddać naszą skórę detoksykacji. Warto zastosować maseczki detoksykujące, które kładziemy na: twarz, szyje i dekolt, polecam te z zielonej glinki lub maseczki algowe , które będą odpowiednie dla osób z rozszerzonymi naczynkami krwionośnymi . Ja osobiście używam maseczki z zielonej glinki która jest w postaci proszku i musimy ją samodzielnie rozrobić, wybrałam dla siebie tą firmy Argiletz. powinna być dostępna w aptekach.  Oprócz tego, że śmiesznie wyglądamy z taką zieloną mazią na twarzy to od razu zobaczycie różnicę, skóra będzie wydawała się mniej zmęczona i bardziej promienna więc warto :) Oczywiście nie zapominamy o nawilżaniu skóry kremem odpowiednim do naszego typu skóry :)

 

Witaj, świecie!

Hej! Co u Was słychać? Postanowiłam założyć blog…o czym będzie?

Moja pasja skłania mnie do tego by podzielić się z Wami każdą  informacją na temat urody, pielęgnacji oraz makijażu jaka do mnie dotarła oraz dotrze ;)

ale także troszkę o mnie … czyli nie obejdzie się bez mojego „blablabla”…

Zaczynamy  :-)

 Page 2 of 2 « 1  2